Dom wszedł do gabinetu ciotki, chowając dłonie głęboko w kieszeniach kurtki.
Znajomy zapach lawendy wypełniał pomieszczenie – zapach, który pamiętał z dzieciństwa. Było to dziwnie kojące, choć nigdy by się do tego nie przyznał.
Zza biurka wstała kobieta o bystrym spojrzeniu i porozumiewawczym uśmiechu. Jej twarz była niemal identyczna jak twarz jego matki.
Ciotka Vivienne.
Gdyby stanęły obok siebi
















