– O, Wilder, miło, że do nas dołączyłaś – głos Genevieve był jedwabisty, drwiący, a jednocześnie ociekający jadem, gdy zsunęła się z kolan Doma.
Elena poczuła, jak te słowa tną ją niczym ostrze.
Oczy Doma spoczywały na niej, ale on się nie poruszył. Nie wypowiedział ani słowa.
W pokoju zrobiło się duszno.
Jej palce zacisnęły się na telefonie, gdy schyliła się, by go podnieść, a instynkt krzyczał,
















