Palce Eleny zacisnęły się na pasku torby, gdy stała jak sparaliżowana, patrząc, jak Dom przedziera się przez tłum, jakby całe to cholerne miejsce należało do niego.
I w pewnym sensie tak właśnie było.
Było w nim coś nieuchwytnego, coś nietykalnego — jakby istniał w świecie oddzielonym od wszystkich innych. Nawet otoczony ludźmi, stał z boku, a jego obecności nie dało się zignorować.
Przyglądała si
















