Cena Dzikiego

Cena Dzikiego

Autor: L1VIA

Niech rozpocznie się gra
Autor: L1VIA
23 cze 2026
Balkon hotelu Sterling Majestic wychodził na miasto tętniące bogactwem, sekretami i walką o wpływy. Dom stał z kieliszkiem wina w dłoni, a chłodne nocne powietrze muskało jego skórę. Obok niego stała Genevieve, tuląc się do niego z ramionami owiniętymi wokół jego talii, jakby chciała go sobie przywłaszczyć. — Jak długo zamierzasz grać w tę grę? — zapytał. Genevieve zachichotała cicho, muskając ustami jego ucho. — Robi się bardzo interesująco, Dominic. Nie psuj zabawy. Mruknął coś pod nosem, ani się nie zgadzając, ani nie zaprzeczając, z wzrokiem utkwionym w horyzoncie. Jego myśli odpłynęły ku dziewczynie z obsługi. — Nie mogę uwierzyć, że tak szybko się zgodziła — powiedziała Genevieve, przerywając jego rozmyślania. — Mówiłem ci, to Wilderówna — odpowiedział Dom lekceważącym tonem. Genevieve przechyliła głowę, a jej blond włosy opadły na ramię, gdy mu się przyglądała. — Poważnie, kochanie, przekupywanie jej pieniędzmi powinno być uznane za oszustwo. Gdzie w tym wyzwanie? Dom lekko odwrócił głowę, rzucając jej ostre spojrzenie. — Nie ma reguł, które by tego zabraniały, Genevieve. A czego się spodziewałaś? Że namówię ją na randkę czułymi słówkami? Zwykła rozmowa z nią jest wystarczająco bolesna. Zaoferowałem to, czego Wilderowie są niewolnikami — jedyną rzecz, na którą reagują. — Jego usta wykrzywiły się w uśmieszku. — I jak idealna przynęta, chwyciła to. Genevieve zadrżała, ale nie z zimna. Jej uśmiech się poszerzył, a oczy błyszczały złośliwie. — Boże, kochanie, twoja nienawiść do nich przyprawia mnie o dreszcze. To znaczy, rozumiem. Powinieneś ich nienawidzić, ale... to nie tak, że cała rodzina ci zawiniła. Tylko jej brat zadawał się z Luciusem. Wyraz twarzy Doma stężał, a jego ostra linia szczęki się zacisnęła. Jego głos był zimny i opanowany. — A kim jest jej brat, Genevieve? — Wilderem — szepnęła z nikczemnym uśmiechem, wyraźnie zadowolona z jego reakcji. — Ale kochanie, muszę przyznać — patrzenie, jak się wijesz za każdym razem, gdy o niej mówisz, sprawia, że ta gra jest o wiele bardziej zabawna. Twój ból i dyskomfort? Czyste złoto. Dom nie odpowiedział. Osuszył resztę wina i skierował wzrok z powrotem na miasto, a jego myśli były mroczniejsze niż nocne niebo. — Elena stała za barem w Onyx Lounge, wycierając szklanki i starając się zignorować ucisk w żołądku. Minęły dwa dni, odkąd ostatni raz widziała Dominica Sterlinga, i nie była pewna, czy silniejsza jest ulga, czy rozczarowanie. Jego wiadomość wciąż tkwiła w jej głowie, drwiąc z niej. Trzy randki. Pięć tysięcy za każdą. To nie było normalne. Nic w tym nie było normalne. Jaki mężczyzna płaci tyle pieniędzy za randkę? Kto w ogóle płaci za randkę? Przerwała wycieranie, a jej odbicie w szkle przykuło jej uwagę. Nie potrzebowała takiego chaosu w swoim życiu. Drzwi do Onyx Lounge otworzyły się gwałtownie. Elena odwróciła głowę i zamarła. Dominic Sterling. Nie był sam. Po obu stronach towarzyszyli mu dwaj przyjaciele, Tristan i Nathaniel, śmiejąc się z czegoś, czego nie słyszała. Ale wzrok Doma spoczął na niej w chwili, gdy tylko wszedł do baru. Elena poczuła, jak serce podchodzi jej do gardła, a dłonie zacisnęły się na blacie, by zachować równowagę. Nie mogła się poruszyć. Nie mogła odwrócić wzroku. Szedł w jej stronę, a jego mroczna, władcza obecność przyciągała spojrzenia wszystkich w lokalu. W gardle jej zaschło, gdy skrócił dystans między nimi. — Jutro po pracy — powiedział Dom niskim, gładkim głosem. — Przyjadę po ciebie. To było wszystko. Żadnych wyjaśnień, żadnych uprzejmości. Po prostu stwierdzenie wypowiedziane z absolutną pewnością siebie. Zanim Elena zdążyła odzyskać głos, odwrócił się i poszedł do tylnego kąta lokalu, gdzie jego przyjaciele już siadali w loży. Elena gwałtownie wypuściła powietrze, a jej uścisk na blacie się zacisnął. Miała nogi jak z waty i była pewna, że cała spłonęła rumieńcem. — O co w tym chodziło? — szepnęła zza jej pleców Tessa, jej współpracownica, trącając ją łokciem. — O nic — rzuciła szybko Elena drżącym głosem. Tessa uniosła brew. — O nic? To był Dominic Sterling. On nie podchodzi tak po prostu do ludzi, Eleno. — Daj spokój — wymruczała Elena, skupiając się na szklance w dłoni. Ale jej serce waliło tak mocno, jakby zaraz miało wyskoczyć z piersi. Zerknęła na lożę, w której Dom siedział z przyjaciółmi. Nie spojrzał już w jej stronę, śmiejąc się z czegoś, co powiedział jego kolega, ale nie mogła pozbyć się wrażenia, że jest całkowicie świadomy każdego jej ruchu. O Boże, w co ja się wpakowałam...

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Niech rozpocznie się gra – Cena Dzikiego | Czytaj powieści online na beletrystyka