Balkon hotelu Sterling Majestic wychodził na miasto tętniące bogactwem, sekretami i walką o wpływy. Dom stał z kieliszkiem wina w dłoni, a chłodne nocne powietrze muskało jego skórę. Obok niego stała Genevieve, tuląc się do niego z ramionami owiniętymi wokół jego talii, jakby chciała go sobie przywłaszczyć.
— Jak długo zamierzasz grać w tę grę? — zapytał.
Genevieve zachichotała cicho, muskając ustami jego ucho. — Robi się bardzo interesująco, Dominic. Nie psuj zabawy.
Mruknął coś pod nosem, ani się nie zgadzając, ani nie zaprzeczając, z wzrokiem utkwionym w horyzoncie. Jego myśli odpłynęły ku dziewczynie z obsługi.
— Nie mogę uwierzyć, że tak szybko się zgodziła — powiedziała Genevieve, przerywając jego rozmyślania.
— Mówiłem ci, to Wilderówna — odpowiedział Dom lekceważącym tonem.
Genevieve przechyliła głowę, a jej blond włosy opadły na ramię, gdy mu się przyglądała. — Poważnie, kochanie, przekupywanie jej pieniędzmi powinno być uznane za oszustwo. Gdzie w tym wyzwanie?
Dom lekko odwrócił głowę, rzucając jej ostre spojrzenie. — Nie ma reguł, które by tego zabraniały, Genevieve. A czego się spodziewałaś? Że namówię ją na randkę czułymi słówkami? Zwykła rozmowa z nią jest wystarczająco bolesna. Zaoferowałem to, czego Wilderowie są niewolnikami — jedyną rzecz, na którą reagują. — Jego usta wykrzywiły się w uśmieszku. — I jak idealna przynęta, chwyciła to.
Genevieve zadrżała, ale nie z zimna. Jej uśmiech się poszerzył, a oczy błyszczały złośliwie. — Boże, kochanie, twoja nienawiść do nich przyprawia mnie o dreszcze. To znaczy, rozumiem. Powinieneś ich nienawidzić, ale... to nie tak, że cała rodzina ci zawiniła. Tylko jej brat zadawał się z Luciusem.
Wyraz twarzy Doma stężał, a jego ostra linia szczęki się zacisnęła. Jego głos był zimny i opanowany. — A kim jest jej brat, Genevieve?
— Wilderem — szepnęła z nikczemnym uśmiechem, wyraźnie zadowolona z jego reakcji. — Ale kochanie, muszę przyznać — patrzenie, jak się wijesz za każdym razem, gdy o niej mówisz, sprawia, że ta gra jest o wiele bardziej zabawna. Twój ból i dyskomfort? Czyste złoto.
Dom nie odpowiedział. Osuszył resztę wina i skierował wzrok z powrotem na miasto, a jego myśli były mroczniejsze niż nocne niebo.
—
Elena stała za barem w Onyx Lounge, wycierając szklanki i starając się zignorować ucisk w żołądku. Minęły dwa dni, odkąd ostatni raz widziała Dominica Sterlinga, i nie była pewna, czy silniejsza jest ulga, czy rozczarowanie.
Jego wiadomość wciąż tkwiła w jej głowie, drwiąc z niej.
Trzy randki. Pięć tysięcy za każdą.
To nie było normalne. Nic w tym nie było normalne. Jaki mężczyzna płaci tyle pieniędzy za randkę? Kto w ogóle płaci za randkę?
Przerwała wycieranie, a jej odbicie w szkle przykuło jej uwagę. Nie potrzebowała takiego chaosu w swoim życiu.
Drzwi do Onyx Lounge otworzyły się gwałtownie. Elena odwróciła głowę i zamarła.
Dominic Sterling.
Nie był sam. Po obu stronach towarzyszyli mu dwaj przyjaciele, Tristan i Nathaniel, śmiejąc się z czegoś, czego nie słyszała. Ale wzrok Doma spoczął na niej w chwili, gdy tylko wszedł do baru.
Elena poczuła, jak serce podchodzi jej do gardła, a dłonie zacisnęły się na blacie, by zachować równowagę. Nie mogła się poruszyć. Nie mogła odwrócić wzroku. Szedł w jej stronę, a jego mroczna, władcza obecność przyciągała spojrzenia wszystkich w lokalu.
W gardle jej zaschło, gdy skrócił dystans między nimi.
— Jutro po pracy — powiedział Dom niskim, gładkim głosem. — Przyjadę po ciebie.
To było wszystko. Żadnych wyjaśnień, żadnych uprzejmości. Po prostu stwierdzenie wypowiedziane z absolutną pewnością siebie.
Zanim Elena zdążyła odzyskać głos, odwrócił się i poszedł do tylnego kąta lokalu, gdzie jego przyjaciele już siadali w loży.
Elena gwałtownie wypuściła powietrze, a jej uścisk na blacie się zacisnął. Miała nogi jak z waty i była pewna, że cała spłonęła rumieńcem.
— O co w tym chodziło? — szepnęła zza jej pleców Tessa, jej współpracownica, trącając ją łokciem.
— O nic — rzuciła szybko Elena drżącym głosem.
Tessa uniosła brew. — O nic? To był Dominic Sterling. On nie podchodzi tak po prostu do ludzi, Eleno.
— Daj spokój — wymruczała Elena, skupiając się na szklance w dłoni. Ale jej serce waliło tak mocno, jakby zaraz miało wyskoczyć z piersi.
Zerknęła na lożę, w której Dom siedział z przyjaciółmi. Nie spojrzał już w jej stronę, śmiejąc się z czegoś, co powiedział jego kolega, ale nie mogła pozbyć się wrażenia, że jest całkowicie świadomy każdego jej ruchu.
O Boże, w co ja się wpakowałam...
















