Elena nie mogła uwierzyć, że się zgodziła.
Siedziała w samochodzie Doma Sterlinga, sztywna jak struna, z dłońmi mocno splecionymi na kolanach, jakby nie ufała im, że nie zrobią czegoś głupiego – na przykład nie wyciągną się do niego, nie spoliczkują go... albo, co gorsza, nie chwycą go kurczowo.
W samochodzie było zbyt cicho. Żadnej muzyki. Żadnej czczej gadki. Tylko pomruk silnika i okazjonalne w
















