Powietrze na zewnątrz było gęste od napięcia. W oddali wyły syreny.
Ludzie wciąż przepychali się, by wyjść, a ich głosy zlewały się w jeden spanikowany szum.
Dom ledwie to rejestrował.
Trzymał mocno nadgarstek Eleny, prowadząc ją przez tylne wyjście, a jego przyjaciele i ochroniarz szli tuż obok.
Nie obchodziło go teraz, co ktokolwiek pomyśli o tym, że trzyma Wilderównę.
Nie obchodziło go, jakie s
















