Elena siedziała na krawędzi łóżka w pokoju, do którego Dom zaprowadził ją przed wyjściem, kurczowo splatając palce na kolanach.
Cisza w pokoju była ogłuszająca, przerywana jedynie odległym, stłumionym szumem ulicznego ruchu. Wpatrywała się w swoje dłonie, zauważając lekkie drżenie, które zdradzało jej wewnętrzny niepokój.
Obok niej cicho zawibrował telefon. Ekran rozświetliła wiadomość od matki: „
















