Dom wszedł do kuchni, jego ruchy były powolne, opanowane.
Wyjął butelkę wody z lodówki, jednym płynnym ruchem odkręcając zakrętkę. Miał sucho w gardle. Ciało było spięte. Miał na sobie tylko bokserki.
Potrzebował prysznica.
Musiał zmyć z siebie wszystko – wszystko, ciężar tego wszystkiego, co właśnie się wydarzyło.
Dom nie planował, że tak to się potoczy. Cóż... stało się i nic nie mógł na to pora
















