– Enzo, czym sobie na to zasłużyłam? – zapytała Alaria, patrząc na męża szeroko otwartymi oczami, gdy wchodziła do jego gabinetu. Położyła teczkę zawierającą papiery rozwodowe na biurku przed nim, kręcąc głową z niedowierzaniem.
Alfa Enzo nawet nie drgnął, ani nie znad dokumentów dotyczących transakcji biznesowej, którą planował zawrzeć. Jedyną rzeczą świadczącą o tym, że był świadomy jej obecności i zirytowany nią, był fakt, że zacisnął pięść na trzymanym w dłoni piórze.
– Próbowałem ją powstrzymać, Alfo, odmówiła…
– Wyjdź, Matias – powiedział Alfa Enzo, nie pozwalając swojemu becie dokończyć słowa. Prawnik czekał już na zewnątrz, a widząc betę wychodzącego z pokoju, wiedział, że należy dać małżonkom prywatność, której potrzebowali, by uporządkować sprawy.
– Ile chcesz? – zapytał, sprawiając, że kobieta zmarszczyła brwi.
– Enzo, czy ty myślisz, że proszę o twoje…?
– Ile, kurwa, chcesz za podpisanie tych papierów rozwodowych? – zapytał, przerywając kobiecie. Spojrzał na nią po raz pierwszy, a kobieta, jego żona, która była z nim w małżeństwie od prawie trzech lat, dostrzegła w jego oczach odrazę i nienawiść. Ból, który malował się w jej oczach, był dla niego widoczny, ale ani go to nie obchodziło, ani nie przejmował się tym.
– Enzo, co zrobiłam, żeby na to zasłużyć? Przynajmniej wyjaśnij mi, dlaczego nagle chcesz rozwodu – powiedziała, patrząc na mężczyznę i próbując przetworzyć to, o co ją pytał.
– Milion.
– To nie jest targ, w którym wezmę udział, Alfo – odparła, piorunując go wzrokiem. Żołądek ją rozbolał i musiała zmusić się do uspokojenia, przypominając sobie, że musi zachować zimną krew. Że to, co robiła, mogło przynieść jej więcej szkody niż pożytku.
– Dwa.
– Enzo, mam własne pieniądze i nie potrzebuję twoich, żeby podpisać głupi kawałek papieru. Ale zasługuję na to, by wiedzieć, dlaczego chcesz, żebym go podpisała, skoro byłam…
– Dobrze wiesz, że nie masz takiej płynności finansowej, jaką ja mogę ci zapewnić. Dlatego nie udawaj, że jest inaczej – powiedział, przerywając jej. Jej serce zaczęło bić szybciej, a mężczyzna wstał z krzesła, patrząc twardszym niż kiedykolwiek wzrokiem na kobietę, której oczy zaszły łzami.
Ręce jej drżały i choć wiedziała, że miał rację, ostatnią rzeczą, na jaką zamierzała pozwolić, było to, by obrażał ją pieniędzmi. Była temu przeciwna i on o tym wiedział.
– Nigdy nie zależało mi na pieniądzach. Ty ze wszystkich ludzi powinieneś o tym wiedzieć…
– Dobrze, w takim razie podpiszesz ten papier bez robienia mi większych scen. A biorąc pod uwagę twoją „lojalność” i „oddanie”; pięć milionów dolarów zostanie przelane na twoje konto, gdy tylko dokument zostanie podpisany – oświadczył, sprawiając, że kobiecie zaparło dech w piersiach. – To powinno wystarczyć ci na start, jakąkolwiek ścieżkę zamierzasz obrać, i oczekuję, że to wystarczy, byś trzymała się z dala od prasy i ich pytań.
Alaria milczała, nie odzywając się ani słowem przez kilka sekund, po czym objęła się ramionami. Jej serce waliło i po raz pierwszy od czasu ich ślubu znalazła się w sytuacji, której nie życzyłaby swojemu wrogowi.
– To przez nią, prawda? – zapytała, podnosząc wzrok na mężczyznę. Jego oczy stwardniały, jakby samo wspomnienie o niej było największym grzechem, jaki mogła popełnić. Nie odpowiedział, ale wiedziała, że nie musiał.
Jej usta zadrżały i spojrzała na teczkę. Wzięła głęboki oddech, zauważając, że żołądek już ją boli, po czym spojrzała na pióro leżące przed mężczyzną.
– Czy mogę prosić o pióro? – zapytała, powstrzymując łzy. Mężczyzna uniósł rozbawioną brew, wyraźnie pod wrażeniem, że udało mu się dostać to, czego chciał. Ale ona wiedziała, że nie warto było o to walczyć. Próbowała, ale to nie zadziałało, on tego nie chciał.
Podał jej pióro, a ona chwyciła papier, drżącą ręką podpisując go, po czym odłożyła pióro na teczkę.
– Widzisz, to nie było takie trudne, prawda? – zapytał, drwiąc z niej. – Pieniądze zostaną wysłane na twoje konto za kilka minut. Z tym podpisem i jako obopólna zgoda, wszystko może się zakończyć na jednym posiedzeniu.
Nie odpowiedziała, zamiast tego cofnęła się o krok, wychodząc z gabinetu mężczyzny. Nie spuszczał z niej wzroku, obserwując i słuchając stukania jej obcasów na podłogach willi. Prawnik, pan Baldwin i Matias weszli do środka, a beta pokręcił głową z pytaniem w oczach.
– Przelej jej pięć milionów dolarów i możesz rozpocząć procedurę rozwodową – powiedział Alfa Enzo, patrząc na prawnika, który skinął głową. – A ty, Matias, powiedz Katherine, że wkrótce wróci do domu. Niech ona i Alonso będą gotowi. Do tego czasu chcę mieć oczy skierowane na Alarię. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuję, jest to, żeby poszła i rozmawiała o tym z prasą, i chcę, żeby to zostało załatwione bez wiedzy moich rodziców. Wiesz, że ostatnią rzeczą, jakiej potrzebujemy, jest to, żeby weszli nam w drogę…
Alaria wyszła z domu, zagubiona w natłoku myśli kłębiących się w jej głowie, zanim jej telefon zawibrował w kieszeni. Wiedziała, że nierozsądnie było wychodzić z domu mając przy sobie tylko telefon, ale w tym momencie było jej to obojętne. Chciała po prostu być z dala od tego domu.
Położyła rękę na brzuchu, pociągając nosem przez chwilę, zaciskając pięść na koszuli, którą miała na sobie, ściskając ją mocno, po czym rozluźniła chwyt, patrząc na wiadomość, którą otrzymała. Przelał jej pięć milionów dolarów.
– Wiesz, kochanie – powiedziała, mówiąc do ich nienarodzonego dziecka. Przesunęła dłonią po brzuchu, patrząc na telefon. – Jedną rzeczą, której twój ojciec nie potrafi zrozumieć, jest to, że lojalności nigdy nie można kupić. Ale obiecuję ci, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, by być matką, na jaką TY zasługujesz. Na razie wierzę, że naszym przeznaczeniem jest to zaakceptować…