Alaria:
– Tak! – krzyknął Ashton, klaszcząc w dłonie, gdy strzelił mi swojego pierwszego „gola”. Zaśmiałam się i podniosłam go w ramiona, przytulając do piersi. Pocałował mnie w policzek, a ja zamruczałam w odpowiedzi, zanim postawiłam go z powrotem na ziemi.
Enzo, o którym wiedziałam, że obserwował nas przez ostatnie pięć minut, podszedł do nas. Cofnęłam się o krok, pozwalając mężczyźnie porozmaw
















