Enzo:
– Jak się czujesz, Katherine? – zapytałem, wchodząc do sali w izbie chorych.
Nie powiedziała ani słowa. Zamiast tego po prostu trzymała się koca, podciągając go pod brodę.
Patrzyłem na kobietę, wciąż czując gniew, ale słowa lekarza stada nadal brzmiały mi w głowie.
Nie mogłem jej denerwować. Wciąż była krucha i musiałem o tym pamiętać. Musiała mieć zapewniony jak największy komfort i wiedzia
















