Enzo:
Stałem przez chwilę przed oknem, zamyślony, zagubiony w natłoku spraw, które miałem na głowie.
Zachowanie Katherine nie miało dla mnie sensu, a myśl o tym, że okłamuje mnie w taki sposób, gniewała mnie bardziej, niż mogłem to wyrazić.
Potrzebowałem tylko dowodu, dowodu, który miałbym w ręku, by móc postawić ją do pionu. W przeciwnym razie utknąłbym z niczym więcej niż pustymi groźbami, a teg
















