Enzo:
– Witaj w domu, kochanie – powiedziała Katherine, uśmiechając się do mnie.
Odwzajemniłem uśmiech, obejmując ją ramieniem w talii, czekając i dając jej szansę na powiedzenie mi, co się stało. Wiedziałem, że tego nie zrobi, ale jakaś mała cząstka mnie miała nadzieję, że jednak się przełamie. Przyniosłoby mi to choć odrobinę spokoju, wiedząc, że nie robi niczego za moimi plecami. Niezależnie od
















