Alaria:
Musiałam zmuszać się, by nie patrzeć w oczy Enza, gdy on na mnie spoglądał, wyraźnie zszokowany faktem, że mój, NASZ syn, zwrócił się do mnie.
Mężczyzna nie spuszczał ze mnie wzroku i choć wciąż klęczał na jednym kolanie, a jego dłoń drżała, wiedziałam, że jest więcej niż trochę wstrząśnięty tym, czego się właśnie dowiedział. Nie mogłam go winić; wiedziałam, że na jego miejscu zareagowałab
















