Katherine:
Siedziałam obok łóżka mojego syna, gdy wdychał i wydychał powietrze, a jego klatka piersiowa powoli unosiła się i opadała z każdym oddechem. To było jedyne zapewnienie, które mówiło mi, że oddycha, że moje dziecko żyje.
– Wyjdziesz z tego, skarbie. Obiecuję ci, cały ten strach odejdzie w przeszłość. Nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić – wyszeptałam cicho, przesuwając palcem po jego kości
















