Enzo:
– W jaką grę próbujesz grać? – zapytałem, patrząc na Damona, który siedział przy swoim biurku, nawet nie kłopocząc się, by na mnie spojrzeć.
– Nie gram w żadną grę, nie jesteś warty chwili, bym w ogóle to robił. Ale z drugiej strony, wątpię, byś zdawał sobie z tego sprawę, Enzo – powiedział, a ja pokręciłem głową nad tym człowiekiem. Był głupcem i nienawidziłem przyznawać, że nawet nie zdawa
















