Alaria:
– Mamo, czy będziemy się tu bawić sami? Czy oni nie mają ludzi w watasze? – zapytał Ashton, a ja zaśmiałam się, kręcąc głową nad piękną niewinnością mojego syna. To było coś, co w nim kochałam. Sposób, w jaki myślał, mówił, a nawet wyrażał siebie. Zawsze uważałam za szczerze słodkie to, jak się zachowywał.
– Nie, są inni członkowie watahy. Ale wiesz, nawet oni mają szkołę i pracę. Musimy p
















