Alaria:
Obserwowałam, jak Enzo wychodzi z izby chorych, skinieniem głowy dając znak Alonsowi, by podszedł do ojca.
Chłopcy musieli iść do szkoły, a skoro Katherine była chora, wiedziałam, że to nie ona zabierze syna.
– Tato – Alonso zawołał ojca. Enzo odwrócił się do niego i przyklęknął przed nim. Cofnął się o krok, wahając się, po czym kiwnął głową.
– Dzień dobry – powiedział Enzo, a jego głos zł
















