logo

beletrystyka

Rozwiedziona przez Capo Alpha

Rozwiedziona przez Capo Alpha

Autor: Vivian_G

Rozdział 3
Autor: Vivian_G
24 sty 2026
Alaria: – Wszystko w porządku? – zapytałam, patrząc na mojego brata, wiedząc, że było to dla niego trudniejsze, niż był skłonny przyznać. Ezio uśmiechnął się i choć widziałam, że uśmiech nie sięgnął jego oczu, nie było to coś, do czego zamierzał się przyznać. Ból, który czuł, nie był tym, który chciał, bym JA widziała. – To ja powinienem pytać ciebie – powiedział, a jego oczy złagodniały, gdy na mnie spojrzał. Ujął moje policzki w dłonie, a ja wzięłam głęboki oddech, kładąc rękę na jego dłoni. Zbliżył obie moje dłonie do swoich ust i delikatnie ucałował knykcie, co często robił, gdy byliśmy młodsi. – Przyjechałaś tu dla mnie i wiem, ile wspomnień kryje dla ciebie to miejsce. – Już najwyższy czas, żeby dowiedział się o Ashtonie. Nie ucieknę przed tym, bez względu na to, jak bardzo bym chciała, a biorąc pod uwagę fakt, że mój syn dorasta, ostatnią rzeczą, jakiej chcę, jest to, by dorastał bez choćby jednego spotkania z ojcem. Mężczyzna może później zdecydować, czy chce być w życiu syna, czy nie, ale nie pozwolę, by skrzywdził go w taki sposób, w jaki… – Dopóki żyję, nikt cię nie skrzywdzi, sorella – powiedział Ezio, uśmiechając się do mnie łagodnie. Skinęłam głową i spojrzałam za siebie na matkę, która stała w drzwiach; jej oczy napotkały moje przez sekundę i choć milczała, wiedziałam, że była na mnie więcej niż trochę zła. Nieraz dawała upust swojemu niezadowoleniu z faktu, że nie walczyłam z rozwodem, i nie potrzebowałam, by teraz, lata po tym wydarzeniu, głośno wyrażała swoją nienawiść wobec tego. – Ona nie potrzebuje, żebyś jej bronił. Nie jest ani częścią watahy, ani częścią tej rodziny. Przypominam sobie, jak twierdziła, że jest bardziej niż chętna, by pójść własną drogą, ścieżką, którą sama sobie wybierze. Wątpię, by to się teraz zmieniło – powiedziała, a ja spuściłam wzrok na stopy, unikając jej ostrego spojrzenia. Byłam wdzięczna za to, że Ashton był w ogrodzie, bawiąc się z dwiema pokojówkami z watahy, poznając okolicę. Ostatnią rzeczą, jakiej chciałam, było to, by usłyszał, jak ona to mówi. – Nie zamierzałam walczyć o mężczyznę, który nie tylko mnie zdradzał, ale najwyraźniej miał dziecko, kiedy my dwoje byliśmy małżeństwem albo zaręczeni. Cokolwiek zaszło między nim a jego żoną… – Nie powinno cię to obchodzić. Byłaś jego żoną i mogłaś zabezpieczyć zarówno siebie, jak i swoje dziecko. Ale nie, wybrałaś nie tylko odejście i zerwanie kontaktów, ale postanowiłaś ukryć dziecko tego mężczyzny, stawiając NAS w trudnej sytuacji, jeśli chodzi o zmierzenie się z faktami, z którymi nikt nie chce mieć do czynienia – powiedziała, piorunując mnie wzrokiem. Ezio wydał z siebie ostrzegawczy warkot, a mama uniosła rozbawioną brew. – Czy to, co mówię, nie jest prawdą? – Matko, wystarczy. To nie jest czas, by się tym zajmować czy o tym rozmawiać – powiedział, a ona pokręciła głową. – Pozwól jej mówić, co chce, Ezio – powiedziałam, kręcąc głową w stronę brata. Moje jedyne oparcie na tym świecie, i wiedziałam, że to było coś, co mama chciała zmienić. – Byłabym zaskoczona, gdyby i tak nie wyrzuciła tego z siebie. – Masz wynieść się z watahy, gdy ceremonia dobiegnie końca, czy to jasne? Nie jesteś tu mile widziana ani nie jest to twój dom. Nie obchodzi mnie, co mówi Ezio… – Matko! – Twój ojciec wydziedziczył cię, kiedy zdecydowałaś się przeciwstawić wszystkiemu, co powiedział. Wybrałaś akceptację i poniesiesz konsekwencje swoich wyborów – powiedziała, uciszając Ezio. Mężczyzna otworzył usta, by coś powiedzieć, ale pokręciłam głową, nie chcąc, by stał się jej kolejnym celem. Dzisiejszy dzień był dla niego ważny i ostatnią rzeczą, jakiej chciałam, było zrujnowanie go. Bez względu na koszty, nie zamierzałam pozwolić, by płacił cenę za coś, w czym nie miał głosu. Dokonałam moich wyborów dawno temu i nie zamierzałam się z nich teraz wycofywać. Jeśli już, to wiedziałam tak dobrze, jak znałam swoje imię, że ich nie żałuję. Wręcz przeciwnie, byłam z nich dumna. – Jeśli pozbycie się mojego dziecka miałoby go zadowolić, to wolałabym zostać wydziedziczona – powiedziałam, powstrzymując łzy. Spojrzałam przez okno, gdzie Ashton klęczał, patrząc na motyla, po czym skinął do niego głową. – Spójrz na niego. To dziecko tam na zewnątrz jest twoim wnukiem, i tak przy okazji, nie jest żadnym bękartem, żebyś go tak traktowała. Jeśli zamierzasz szanować dziecko, które RZECZYWIŚCIE ma być bękartem z powodu skandalu ze zdradą… – On jest żonaty z tą kobietą… – Był przyrzeczony mi, kiedy zaszła z nim w ciążę, i dobrze o tym wiesz – powiedziałam, przerywając jej, gdy bolesne wspomnienia odżyły w mojej głowie. – Poślubił mnie z obowiązku politycznego i bez względu na to, co robiłam, by go zadowolić… – Wątpię, żebyś robiła wystarczająco dużo – odparła, ucinając moją wypowiedź. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech, zmuszając się do spokoju. – Dlaczego ja w ogóle próbuję? – zapytałam, kręcąc głową z niedowierzaniem. – Nie musisz się martwić, matko. Wyniosę się z watahy i z całego miasta, jeśli to zapewni ci spokój. Ale jedyną rzeczą, o którą cię proszę, jest to: mój syn spotkał cię dziś po raz pierwszy. Zachowaj to jako dobre wspomnienie w jego umyśle. Nigdy nie wiesz, bo może to być ostatnie…

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 – Rozwiedziona przez Capo Alpha | Czytaj powieści online na beletrystyka