Alaria:
– Dobrze, kochanie, chcę, żebyś miał dobry dzień w szkole, okej? Mama przyjedzie i odbierze cię później – powiedziałam, a on przytaknął. Pocałowałam go w policzek i wyszłam, marszcząc brwi na widok Damona stojącego przede mną.
Szedł w moją stronę, a ja piorunowałam go wzrokiem, zmuszając się, by nie uderzyć go w twarz po kłamstwach i gierkach, jakie odstawiał przed mediami.
– Alario…
– Zej
















