Alaria:
– Dokąd idziesz? – zapytał Enzo, chwytając mnie za ramię.
Jego oczy były szeroko otwarte ze zdziwienia, ale wiedziałam, że tak musi być. Albo mnie uszanuje, albo postawię go do pionu.
– Nasze rzeczy są spakowane i myślę, że to oczywiste…
– Nigdzie nie idziesz, Alario – powiedział, a ja uniosłam brew. Wyrwałam ramię z jego uścisku, wdzięczna, że nie był mocny, choć stanowczy.
– A kim ty jes
















