**Soren**
Nagły dzwonek telefonu wyrwał mnie z zadumy. Zamrugałem, patrząc na ekran, na którym jarzyło się imię mojej matki.
Uspokoiłem oddech i odebrałem.
„Witaj, matko”.
„Soren, kochanie, jak się masz?”. Jej głos był ciepły, ale podszyty znajomą nutą niepokoju.
„W porządku” – skłamałem.
Chwila ciszy. Nie uwierzyła mi. „A jak podróż? Jak sobie radzisz?”.
„Wszystko idzie dobrze. Wszystko przebiega
















