**Leandro**
Przez całe godziny pracowaliśmy i przetrwaliśmy jak obcy ludzie. Jego milczenie, jego dystans doprowadzały mnie do szału. Naprawdę musiałem z nim porozmawiać. Gallant miał mnie dość i tym razem sądziłem, że może mówić poważnie – w tym złym znaczeniu.
Deszcz na zewnątrz przybrał na sile, bębniąc o skały, wdzierając się przez szczeliny, sprawiając, że ziemista podłoga miejscami stawała s
















