**Soren**
Nie wiedziałem, co przyniesie jutro.
Nadzieja na odnalezienie wymykała się nam z rąk. Powinni tu już być, a my wciąż tkwiliśmy w tym zagubieniu, działając na oparach — nasze ciała łaknęły komfortu, ciepła i pożywienia. Nawet Leandro, wieczny wojownik, niestrudzony zapaśnik, zaczynał wykazywać oznaki wyczerpania. Ale nie teraz.
Jakąkolwiek siłę mu jeszcze została, oddawał ją mi — chętnie,
















