**Soren**
Obudziłem się z Mozartem wciąż dudniącym w uszach i telefonem z lobby przebijającym się przez muzykę. Zdezorientowany odebrałem, by usłyszeć przypomnienie od mojej królewskiej świty, że za godzinę wyruszamy do następnego celu.
*Chryste, czy ja w końcu zasnąłem tylko po to, żeby zaraz wstawać?*
Głowa mi pękała, a ciało czuło się tak, jakby przejechał po nim walec. Nie byłem przyzwyczajony
















