**Leandro**
Całowałem go, trzymając Rena tak jak wcześniej – czując się tak pewnie, tak w swoim żywiole – bo jeśli Leandro Moretti na czymś się znał, to na uwodzeniu, stawianiu na swoim i wychodzeniu z tego obronną ręką.
Ale nic z tego nie miało teraz zastosowania. Nie po tym, co zrobiłem.
Do niczego, kurwa, nie miałem prawa.
Nie powinienem być dopuszczany do niego na odległość dziesięciu stóp po
















