**Leandro**
Nocne powietrze było ostre na moich poobijanych kłykciach, a pieczenie tylko potęgowało frustrację wijącą się we mnie niczym żmija. Byłem wściekły – wściekły na siebie za pójście do Lukasa, za to, że pozwoliłem Renowi zepsuć tę chwilę, za zmianę czegoś, co miało być odskocznią, w cholerną spiralę gniewu i poczucia winy. Powinienem się bawić, ale zamiast tego skończyłem tutaj, krążąc po
















