**Soren**
Zupełnie sobie nie radziłem.
W normalnych okolicznościach każda kłótnia z Leandro bolała. Zostawiała po sobie ciasny węzeł w piersi i gardle, coś, co zazwyczaj potrafiłem ignorować, odsunąć na bok, wmawiając sobie, że to tymczasowe. Nawet gdy codziennie go odrzucałem, gdy go odpychałem, to nie było prawdziwe. Wiedziałem, że wróci, tak samo nachalny, pewny siebie i bezczelny, a ja znów dl
















