**Leandro**
Czas śniadania i poranna odprawa minęły jak w mgle.
Miałem mętlik w głowie, serce mi waliło, a mimo to moje ciało poruszało się jak w zwolnionym tempie. Dużo lepiej radziłem sobie z wysiłkiem fizycznym niż z psychicznym gównem. Emocje miały tendencję do wykańczania mnie aż do granic wytrzymałości – może dlatego, że moje mięśnie emocjonalne nie były w ogóle wyćwiczone i cokolwiek mogło
















