**Soren**
Śnieg sypał gęsto. To, co miało być dniem przygotowań dla ekip ratunkowych, zamieniło się w małą śnieżycę — taką, o której Leandro był przekonany, że żaden helikopter nie odważy się w niej nawigować.
Wiedziałem, że dom panujący przed niczym się nie cofnie, i byłem w stu procentach pewien, że w tej właśnie chwili szukają nas wyszkoleni profesjonaliści. Musieliśmy tylko być cierpliwi, a to
















