**Leandro**
Sekundę temu stałem. W następnej zostałem szarpnięty do tyłu — mocno.
Ledwo zarejestrowałem uderzenie, gdy rypnęliśmy o ziemię, turlając się, z plątaniną kończyn i oddechem wyciśniętym z płuc. A potem — huk.
Głęboki, wstrząsający ziemią trzask rozdarł burzę, gdy drzewo rąbnęło dokładnie w miejsce, w którym przed chwilą stałem. Deszcz smagał moją twarz, wiatr wył mi w uszach, ale nie po
















