**Soren**
To było pięć dni nieustannych, otępiających burz.
Pięć dni walki z zimnem, słuchania wiatru wyjącego jak wygłodniała bestia, która próbuje wbić pazury do środka i trzęsie naszą kruchą konstrukcją, jakby chciała wyrwać nas ze schronienia i wciągnąć w szalejącą otchłań. Pięć dni bezlitosnego, karzącego deszczu, który znajdował drogę przez każdą maleńką szczelinę, wsiąkając w ziemię, przesą
















