**Soren**
Ogień przygasł, a jego żar ledwie tlił się w słabym porannym świetle. Otoczył nas chłód, kąsając moją skórę i sprawiając, że drżałem, mimo ciepła obok mnie. Ramiona Leandra wciąż mocno mnie obejmowały, jego ciało było solidne, stabilne, promieniujące jedynym prawdziwym gorącem, jakie miałem.
Poruszyłem się lekko, uważając, by go nie obudzić, i sięgnąłem po kilka suchszych gałęzi, które z
















