**Leandro**
Obudziłem się, czując ruch. Zmianę w powietrzu. Znajomy szelest obok mnie, a potem charakterystyczny dźwięk drewna skrobiącego o kamień.
Instynkt zadziałał przed logiką. Moje ciało działało na czystej pamięci mięśniowej – dni i noce przetrwania, budzenie się przed świtem, pilnowanie ognia, dbanie o to, by Ren nie zamarzł, nie głodował, nie umarł.
Więc się poruszyłem.
Ledwo udało mi się
















