**Leandro**
Coś się zmieniło w Sorennie. Mój Szarmancki nie zachowywał się jak ten zwyczajowy dupek, którym był, odkąd parę miesięcy temu po raz pierwszy padły na siebie nasze spojrzenia.
Początkowo przyjąłem tę zmianę z zadowoleniem. Przestał ze mną walczyć. Żadnego sarkazmu, żadnego upartego odrzucania i odmawiania zbliżenia się na mniej niż metr. Pozwalał mi się trzymać w nocy; pozwalał się dot
















