**Leandro**
Otworzyłem drzwi siłą, spodziewając się zastać wściekłego, a może i zranionego Sorena – ignorującego moje telefony, odmawiającego otwarcia tych cholernych drzwi. Może urwał mu się film po piciu; może dąsał się w łóżku, owinięty w tę jedwabną pościel, którą głupio ze sobą przywlókł, ale gówno mnie obchodziło, czy go obudzę, czy wejdę mu w paradę. Byłem gotowy to zakończyć. To... czymkol
















