Seraphina siedziała na krawędzi krzesła z dłońmi splecionymi na podołku, starając się powstrzymać je przed drżeniem. Czuła wilgoć na dłoniach i w duchu przeklinała się za to, że nie zabrała chusteczki. Po drugiej stronie stołu troje rekruterów – dwóch mężczyzn i kobieta – wertowało jej życiorys z nieprzeniknionymi minami.
Jedna z kobiet, ubrana w surowy, szary kostium, zaczęła zadawać pytania. – P
















