Gideon pchnął drzwi do gabinetu matki, a głośny dźwięk uderzenia drewna o drewno poniósł się echem w cichym pomieszczeniu. Lydia siedziała w swoim ulubionym fotelu przy oknie, obramowana światłem sączącym się przez ciężkie zasłony. Podniosła wzrok znad książki, ani drgnęła, jej twarz była idealną maską chłodnego opanowania.
— Mamo, musimy porozmawiać — powiedział Gideon napiętym głosem. Był spięty
















