Puls Seraphiny przyspieszył, gdy dostrzegła Silasa na końcu holu; jego wzrok był utkwiony w niej z mieszaniną zaskoczenia i... czy to była ulga?
– Proszę, proszę – zawołała z wyuczonym uśmieszkiem, mając nadzieję, że głos nie zdradzi motyli w jej żołądku. – Śledzisz mnie teraz? Bo zaczynam myśleć, że ten budynek ma bardzo natrętnego ducha.
Policzki Silasa oblały się delikatnym różem, po czym potar
















