Lyra St. Claire uniosła jedną, idealnie wymodelowaną brew, nachylając się nad stołem z wyrazem zdziwienia. – No dobrze, co cię tak bawi? Wyglądasz jak kot, który dorwał się do śmietanki.
Uśmiech Maisie złagodniał, stając się bardziej melancholijnym, gdy napotkała pytające spojrzenie Lyry St. Claire. – Och, to tylko... Mick. – Przerwała, chichocząc cicho pod nosem. – Ten facet. Nie wiem dlaczego, a
















