Miękki blask świec odbijał się w oczach Gideona, gdy obserwował Lyrę St. Claire siedzącą naprzeciwko; jej twarz była spokojna, a zarazem pełna zadumy. Wyciągnął rękę, kładąc dłoń na jej dłoni i czując ciepło jej skóry. Restauracja tętniła cichym gwarem, ale dla Gideona było tak, jakby znajdowali się w swoim własnym, prywatnym świecie.
Lyra St. Claire zawahała się, patrząc na ich splecione palce. —
















