— Ach, to prawda, miałam coś od ciebie odebrać? O czym ja w ogóle myślałam? Chodźmy już — rzuciła Genevieve, a jej wyćwiczony, korporacyjny uśmiech nie zdołał ukryć paniki. Czuła na plecach świdrujący wzrok Arthura.
— Nie, wolę kontynuować tutaj — odparł Kael, a jego niski głos bił spokojną pewnością siebie, właściwą komuś, kto spędził lata na sali operacyjnej. Stał niewzruszony, promieniując kont
















