Kroki Serafiny niosły się echem po korytarzu, gdy opuszczała gabinet ojca, a ciężar jego słów boleśnie uciskał jej pierś. Próbowała zachować spokój, ale rzeczywistość jej położenia podgryzała jej determinację. Konfrontacja z ojcem sprawiła, że czuła się oszołomiona; był to brutalny dowód na to, jak niewiele znaczy w ogólnym rozrachunku. Wyraźnie dał jej do zrozumienia, że jej odejście z firmy jest
















