Ręce Seraphiny drżały, gdy zaciskała dłonie na pasku torebki. Serce waliło jej jak młotem, gdy wraz z Isabel zbliżały się do wejścia do kawiarni. Zapach świeżo mielonej kawy i wypieków wydostał się na zewnątrz, gdy jeden z klientów otworzył drzwi, ale wcale nie ukoiło to jej nerwów. Isabel uścisnęła ją lekko za ramię, posyłając pokrzepiający uśmiech.
– Rozluźnij się, Seraphino – wymruczała Isabel.
















