Dłonie Seraphiny trzęsły się, gdy wpatrywała się w plastikowy pasek, nie mogąc w pełni pojąć tego, co widzi.
Wynik dodatni.
Była w ciąży.
Zalała ją fala emocji – szok, strach, wstyd... ale także cień nadziei i lęku przed maleńkim życiem zakorzeniającym się w jej łonie.
Jak to było możliwe? Po tym jednym lekkomyślnym, pijanym błędzie sprzed zaledwie kilku tygodni z bezimiennym nieznajomym? Ta jedna noc gorącej pasji roztrzaskała jej życie w drobny mak.
– O Boże... – Słowa wysunęły się z jej ust szeptem, gdy przycisnęła test do walącej piersi. – Co ja teraz pocznę?
Jej telefon zaczął dzwonić, a przenikliwy dzwonek wyrwał ją ze spirali osłupienia i niedowierzania. Seraphina podskoczyła, serce podeszło jej do gardła, gdy gorączkowo sprawdzała, kto dzwoni.
Tinsley. Oczywiście.
Mimo wszystko ta manipulująca, jadowita kobieta wciąż uchodziła za jej najbliższą przyjaciółkę. A przynajmniej była nią, zanim wyciągnęła ją z domu i stała się katalizatorem tego zmieniającego wszystko zwrotu akcji.
Seraphina przełknęła ślinę, zmuszając drżące palce do spokoju, i odebrała połączenie. – Halo?
– No proszę, czy to nie nasza uciekająca panna młoda! – Przesiąknięte jadem słowa Tinsley natychmiast sprawiły, że Seraphina poczuła się osaczona. – W końcu raczyłaś przestać unikać moich telefonów, co?
Seraphina wzdrygnęła się na słysząc szorstki sarkazm w głosie przyjaciółki. – Tinsley, ja... ja przepraszam, po prostu musiałam się zmierzyć z tyloma sprawami od czasu... cóż, sama wiesz...
– O tak, od czasu, gdy spektakularnie puściłaś z dymem swoją wielomilionową przyszłość, zdradzając swojego księcia z bajki – przerwała jej Tinsley z drwiącym parsknięciem. – Nie wspominając o tym, że całkowicie spuściłaś w kiblu szansę na imperium Sterlingów. Genialne posunięcie, kochana.
Łzy zapiekły Seraphinę w oczach, gdy po raz kolejny poczuła uderzenie rzeczywistości. Naprawdę sabotowała całą swoją zaplanowaną ścieżkę przez jeden bezsensowny, egoistyczny akt.
– Nie musisz mi tego wciąż wypominać – wykrztusiła cichym, zranionym głosem. – Uwierz mi, każdego dnia płacę cenę za swój błąd...
– No, chociaż tyle dobrego – odparła Tinsley bez krzty współczucia. – Biedny Alaric jest kompletnie zdruzgotany, wiesz? W końcu był gotowy ruszyć dalej i dać szansę komuś, kto na niego faktycznie zasługuje.
Seraphina poczuła skurcz w żołądku po tak bezdusznych słowach. – Co... co przez to rozumiesz? Nie minął nawet miesiąc.
Z głośnika telefonu wydobył się głośny, pogardliwy śmiech. – Skarbie, ty naprawdę żyjesz pod jakimś kamieniem, co? Po co miałby, u licha, czekać dłużej, skoro ma pod ręką znacznie lepsze opcje?
– Tinsley, przestań mówić zagadkami i powiedz mi wreszcie, o co ci chodzi! – wybuchnęła Seraphina, nie panując nad nadszarpniętymi nerwami i hormonami.
– Mówię, że jest już zaręczony z kimś innym – oznajmiła Tinsley bez ogródek. – Twój kochany były narzeczony żeni się ponownie za zaledwie kilka tygodni. I nigdy nie zgadniesz z kim...
Lodowaty dreszcz przebiegł po plecach Seraphiny, gdy zrozumiała sugestię kryjącą się za bezlitosnymi słowami przyjaciółki. Z pewnością nie miała na myśli...
– O tak, zgadłaś – zanuciła Tinsley z perwersyjną radością. – Nową przyszłą panią Alaric Vane nie jest nikt inny jak twoja ukochana, słodka przyrodnia siostrzyczka, Genevieve!
Ta okrutna rewelacja uderzyła w Seraphinę niczym cios w żołądek, wyrywając dech z jej płuc. Genevieve – jej nienawistna, knująca przyrodnia siostra, która przez całe życie próbowała ją podkopywać i sabotować. Udało jej się sprzątnąć jej Alarica sprzed nosa zaledwie kilka tygodni po jej własnym niewybaczalnym wybryku.
– Kłamiesz... – wycharczała Seraphina, a zaprzeczenie i łzy wściekłości zamazały jej obraz. – Niemożliwe, żeby ta dwulicowa żmija mogła uwieść kogoś takiego jak Alaric, po tym wszystkim, co zrobiła!
– Uwierz w to, kochanie – mruknęła triumfalnie Tinsley. – Ta wiadomość zalewa media społecznościowe w tej chwili. Twój cenny książę z bajki uznał, że jesteś już przeżytkiem i wymienił cię na nowszy model.
Z narastającym poczuciem grozy Seraphina chwyciła laptopa i gorączkowo sprawdziła swoje konta społecznościowe. I rzeczywiście, tam był ten koszmarny news, królujący na każdej stronie:
#VaneRebound – Alaric żeni się z przyrodnią siostrą byłej zaledwie 3 tygodnie po odwołaniu ślubu!
Pod spodem znajdowało się zdjęcie, od którego Seraphinie wywróciło żołądek – Alaric wyglądał na skrajnie wymęczonego i wstrząśniętego, ale trzymał rękę zaborczo na talii Genevieve, która tuliła się do niego z tym swoim pyszałkowatym uśmieszkiem.
Szybko przebiegła wzrokiem po towarzyszącym artykule, a jej serce zamierało przy każdym drastycznym szczególe:
„W samym centrum medialnego skandalu, miliarder i kawaler Alaric Vane przetrwał publiczną aferę związaną ze zdradą, by pośpiesznie rzucić się w ramiona Genevieve Sterling, seksownej przyrodniej siostry swojej byłej narzeczonej! Genevieve nie zwlekała ani chwili, wykorzystując słabość załamanego Vane'a...”
Seraphina nie mogła czytać dalej, zatrzasnęła klapę laptopa, czując, jak w jej wnętrzu wzbierają mdłości niczym burza. To nie mogło dziać się naprawdę. Jej najgorszy koszmar nie mógł się tak potoczyć.
– Widzisz to teraz, prawda? – Głos Tinsley tryumfował w głośniku. – On ruszył dalej w wielkim stylu, podczas gdy ty jesteś tylko kolejną żałosną, wzgardzoną cudzołożnicą, zostawioną w tyle na pośmiewisko tłumów. Jak nisko upadli wielcy, co, Seraphino?
Biała gorączka wezbrała w żyłach Seraphiny, na chwilę przesłaniając cierpienie i upokorzenie. Jak jej nędzna, rzekoma przyjaciółka śmiała pławić się w jej nieszczęściu w taki sposób?
– Zamknij swój podły pysk, ty wredna wiedźmo! – wrzasnęła, zaciskając dłoń na telefonie tak mocno, że zbielały jej kłykcie. – To wszystko twoja wina! Gdybyś nie spiła mnie wtedy do nieprzytomności i nie rzuciła jakiemuś obcemu facetowi jak kawał mięsa...
Słowa zamarły jej na ustach, gdy wspomnienia tego feralnego wieczoru wróciły z pełną mocą. Tinsley nieustannie wpychająca jej drinka za drinkiem, upijająca ją ponad wszelką racjonalną miarę i niemal popychająca w ramiona chętnego kawalera...
– Nie zmusiłam cię, żebyś po pijanemu zdradziła swojego lojalnego, oddanego narzeczonego – odparowała chłodno Tinsley, a z każdego jej słowa kapała pogarda. – To była tylko twoja sprawa i twoja niezdolność do upilnowania własnych majtek. Weź w końcu odpowiedzialność za swoje gówno, ty żałosna dziwko.
Ognista wściekłość spaliła żyły Seraphiny na tę wulgarną obelgę. Zanim zdążyła się powstrzymać, zaczęła ciskać jadem z powrotem w stronę tej złośliwej kobiety po drugiej stronie linii.
– Możesz wsadzić sobie tę swoją udawaną świętoszkowatość prosto w tyłek, ty pazerna dziwko! – splunęła, niemal trzęsąc się z furii. – To wszystko od początku było częścią twojego chorego planu, prawda? Chciałaś całkowicie zrujnować mi życie przez tę swoją głęboko zakorzenioną zazdrość i w końcu ci się udało! Cóż, mam nadzieję, że będziesz spać jak niemowlę, wiedząc, jaką reprezentujesz sobą nędzną, rynsztokową szmatę!
Przez kilka chwil w słuchawce panowała cisza, wypełniona jedynie ich urywanymi oddechami. W końcu głos Tinsley wyślizgnął się z zabójczym spokojem.
– Obiecuję ci, że pożałujesz tych słów, Seraphino. Możesz być tego pewna.
– Niczego nie żałuję, prócz tego, że nie odcięłam się od ciebie wcześniej, ty kłamliwa żmijo! – odkrzyknęła Seraphina, a wściekła ślina pryskała z jej ust. – Skończyłyśmy ze sobą, Tinsley! Tym razem na stałe, ty...
Połączenie zostało gwałtownie przerwane głuchym kliknięciem, zostawiając Seraphinę ściskającą telefon przy walącej piersi, podczas gdy upokorzenie i gniew zalewały jej zmysły.
Jak wszystko mogło się tak doszczętnie, tak katastrofalnie zawalić w ciągu zaledwie kilku krótkich tygodni? Straciła całą swoją zaplanowaną przyszłość – imperium biznesowe, szacunek rodziny, sam spadek. A ostatecznie, co może najbardziej bolesne, straciła miłość swojego życia, Alarica.
Wszystko przez jedną głupią, egoistyczną decyzję podjętą w pijackiej chwili czystej lekkomyślności. Jeden błąd, który całkowicie roztrzaskał jej życie na kawałki.
Ręka Seraphiny powędrowała instynktownie na jej wciąż płaski brzuch, obejmując maleńkie życie rosnące w środku. Dziecko, które poczęła podczas tej godnej pożałowania, upojnej nocy z zupełnie obcym człowiekiem.
To dziecko było teraz wszystkim, co jej pozostało. Trwałym przypomnieniem o kolosalnym błędzie w ocenie sytuacji, który sprowadził na nią to całkowite zniszczenie. Pomimo okoliczności poczęcia wiedziała, że będzie kochać to dziecko nad życie i włoży każdą cząstkę siebie, by zapewnić mu stabilne, pełne miłości życie, jakiego sama nigdy nie doświadczyła.
– Tak mi przykro, maluszku – szepnęła głosem ciężkim od wyrzutów sumienia. – Twoja mama naprawdę koncertowo wszystko schrzaniła. Ale obiecuję ci, od dzisiaj każdą sekundę poświęcę na to, by ci to wynagrodzić. Dam ci całą troskę, oddanie i bezwarunkową miłość, jakiej dziecko może pragnąć...
















