Isabel weszła cicho, trzymając w ramionach małe, kruche zawiniątko z taką czułością, że Seraphinie zaparło dech w piersiach. Przez krótką chwilę Seraphina zastanawiała się, czy wciąż nie śni. Lecz gdy poprawiła się na szpitalnym łóżku, do jej uszu dotarł dźwięk cichego, spokojnego oddechu dziecka, co napełniło ją głębokim poczuciem wdzięczności.
– Zobacz, kto w końcu jest gotowy cię poznać – powie
















