Lyra St. Claire przemierzała ciasny pokój, a jej obcasy uderzały o podłogę w niespokojnym rytmie, który zdawał się tylko potęgować napięcie w powietrzu. Co chwila rzucała spojrzenie na Maisie, która siedziała wygodnie w wytartym fotelu z nogą niedbale założoną na nogę, emanując niepokojącym spokojem. Maisie śledziła ruchy Lyry St. Claire z lekkim, wiedzącym uśmiechem.
„Lyra St. Claire” – odezwała
















