Podniosła wzrok, a ciekawość ustąpiła miejsca zaskoczeniu, gdy zobaczyła stojącego tam stryja Eliasa z rękami w kieszeniach i łagodnym uśmiechem na twarzy.
– Hej, dzieciaku – powiedział, podchodząc bliżej, z wyraźną troską w oczach. Przysunął krzesło do jej łóżka, a jego nogi cicho szurnęły o podłogę.
– Stryju Eliaszu! – wykrzyknęła Seraphina, próbując usiąść prościej. Z jej ust wyrwał się jęk, gd
















