Ciszę w pokoju przerwało ciche, uporczywe kwilenie małej Maisie. Zaspane oczy Sophii z trudem przyzwyczajały się do przyćmionego światła. Usiadła powoli, czując na ciele ciężar ogromnego zmęczenia. Zerknęła na zegar. Minęły zaledwie dwie godziny od ostatniego karmienia. Płacz Maisie przecinał jednak ciszę, domagając się obecności Seraphiny z nagłością, której nie można było zignorować.
Wzdychając,
















