Arthur przemierzał swój gabinet miarowym krokiem, a ciszę w pomieszczeniu przerywał jedynie stukot jego butów o polerowaną, marmurową podłogę. Na ekranie komputera wciąż otwarty był post z bloga – każda linijka tekstu była jak świeża rana, każda nowa zniewaga i każde słowo odbijały się echem w jego rosnącej wściekłości. To nie był zwykły, skandalizujący paszkwil – to był atak personalny, wymierzon
















